?

Log in

Drabble (?) - Raporty

To stworzenie kiedyś było drabblem, serio. Mniej więcej dzień, genialny pomysł 'podrasowania' opowiadania i 500 słów temu.
Publikowane dawno temu na fanfiction.net, obecnie dostępne tylko na lj.
Tytuł: Raporty
Rating: PG-13. Chyba.
Ostrzeżenia: niebetowane, słowotok

Rzecz o raportach i yaoistkachCollapse )

Yaoi Meme - Sephiroth x Cloud

Wzorem dla poniższego jest deviantowe meme autorstwa cruel-alchemist. Współautorzyła ahaanzel.

Obśmiała się norka i zdechła ze śmiechuCollapse )

Drabble - BHP

Wytworzone z nudów na szkoleniu BHP, zamieszczane na prośbę Ahaanzela, której pairingu Sephiroth x Cloud nigdy za wiele.
Tytuł: BHP (odkrywcze, nie ma co)
Rating: PG-13?
Ostrzeżenia: niebetowane, pisane w czasie obumierania neuronów

Był jeden, dokładnie jeden przedmiot, z którym żaden z kadetów nie miał problemów - BHP. Niestety, Cloud zawsze był wyjątkowym dzieckiem - także i pod tym względem. Po nocy na patrolu, na którą wysłał go złośliwy 'opiekun' jego grupy, chłopiec z Nibelheim pragnął jedynie snu, dobra, oczywiście, deficytowego wśród ludzi o jego randze. Wysłany z resztą kolegów na wykład, znalazł cichy, przytulny kąt w rogu sali i tam oddał się bez żalu w objęcia Morfeusza.
Gdy jazgocząca o midgarskich przepisach kobieta skończyła, wszyscy kadeci wyszli - wszyscy, poza Cloudem. Wściekła, doskonale zdająca sobie sprawę z tego, w jaki sposób traktowany jest jej przedmiot, postanowiła, że nie odpuści śpiochowi.
Tydzień później chłopak stał pod jej gabinetem, ściskając w dłoni stary notatnik, modlił się do dowolnych sił wyższych, które miały chwilę czasu, aby kolejne cztery godziny, jeśli nie miały minąć szybko (całkowicie niewykonalne), to żeby przynajmniej były względnie bezbolesne.
Nagle, zza rogu wyszedł generał Sephiroth. Zmierzył spojrzeniem kadeta, po czym wszedł do biura specjalistki od bezpieczeństwa i higieny pracy. Cloud słyszał tylko jakiś niewyraźny bełkot, nie będąc nawet w stanie stwierdzić kto mówi. Dziesięć minut później, struchlała kobieta oddała go pod opiekę srebrnowłosego generała, przebąkując coś o 'talencie pedagogicznym', a następnie zniknęła za drzwiami swojego gabinetu.
Na wargach Sephirotha błąkał się jakiś podejrzany, nieomal zbereźny uśmieszek. Szesnastolatek zdążył tylko bezgłośnie jęknąć, na myśl o konsekwencjach najbliższych godzin 'konsultacji' z członkiem SOLDIER, gdy wspomniany mężczyzna zarzucił go sobie na ramię jak trochę większy tobołek i cicho, radośnie pogwizdując zaniósł do swojego biura.